lagmag.pl

„Śmierć gazet i przyszłość i informacji” to genialna (choć nieco stronnicza) pozycja autorstwa autorstwa Bernarda Pouleta. Ukazana w niej walka o przetrwanie gazet, zjawisko masowych zwolnień i zamykania się niegdyś kultowych redakcji pasuje jak ulał do obecnego stanu papierowych magazynów branżowych traktujących o grach. Rok 2012 był pod tym względem jednym z najgorszych. Pod nóż poszedł Playbox, Play, Komputer Świat Gry . Niewiele brakowało, a taki sam los spotkałby Neo Plus, który w grudniu zapowiedział kolejną (czwartą w historii pisma) przerwę „świąteczną”. Dlatego też niezmiernie cieszy mnie fakt, że świeżo po końcu świata rozpoczęła się dystrybucja nowego, warto zaznaczyć drukowanego pisma – LAG Magazyn.

źródło: lagmag.pl

„W przyjemnej oprawie przeczytasz o grach i ich miejscu w życiu ludzi, o drugim dnie elektronicznej rozrywki i jej wpływie na otaczający świat, o marzeniach i słabościach graczy” – taki komentarz to swoisty wstępniak witający każdego gościa oficjalnej strony magazynu. Z miejsca na usta ciśnie się słowo minimalizm, które po rzucie okiem na okładkę, nabiera jeszcze większego sensu. Mimo, iż obecnie, niemal żadne nazwisko widniejące w redakcyjnych creditsach nie gwarantuje sukcesu, to przez charakter tego artykułu nie można ich nie przytoczyć…

Reaktorem naczelnym Laga jest Bartłomiej Nadgórski Arkadiusz Bartnik (dzięki Michał!) – freelancer znany z Poligamii, pojawiający się również na Gamezilli   i Jawnych Snach, które niewątpliwie „patronują” i gwarantują jakość tego wydawnictwa. Świadczą o tym takie nazwiska jak Łukasz Orbitowski, Marzena Falkowska i Michał Ochnik. Obsadę dopełnia  Łukasz Odziewa i Adam Wieczorek drapiący niegdyś do nieistniejącego już Engrade. „Celebrytą” w ekipie można nazwać Śledzia, którego plakat robi w numerze pierwszym za promocyjny insert. Zdziwienie (a dla niektórych niesmak )budzi natomiast obecność Macieja Frączyka, lepiej znanego społeczeństwu jako Niekryty Krytyk. Uroku jego komentarzom nie sposób odmówić, może więc sprawdzi się w roli growego pismaka? Tajemnicą pozostaje póki co, jego merytoryczny background…

źródło: lagmag.pl

Zastanówmy się teraz, dlaczego kupujemy magazyny o grach? Interesują nas mocno już nieaktualne newsy? Ciekawią recenzje umieszczone w słupkach i zestawieniach na kilkunastu stronach? Publicystyka (stojąca na wysokim poziomie) to coś czego brakuje branży. Uważam nawet, że jest to coś na co ukochana branża zasługuje! Spójrzmy zatem na spis treści… Żadnych newsów, brak jakichkolwiek obiektywnych recenzji, można by rzec samo gęste. Autoterapia growa, Niewykorzystany potencjał gier erotycznych, Gry, czyli życie po życiu , a wśród nich nieco oklepane już tematy takie jak: Moda na starocie, Wiedźmin, od książki do gry i z powrotem. Największym zaskoczeniem (in plus) jest dla mnie wywiad z autorką serii Hey Ash Watcha Playin’?. W sumie w ręce czytelnika oddane zostały 64 strony, a każda z nich warta jest niecałe 19 groszy. Myślę, że kredytu zaufania na takich warunkach można udzielić prawda?

Na zakończenie zaznaczam, że powyższy tekst nie ma charakteru reklamowego, a jego autor nie otrzymał żadnych tantiemów od redakcji Lag Magazyn. Każde nowe przedsięwzięcie w temacie gier, napawa mnie niebywałym optymizmem, a trzeba przyznać, że taka brawura jak wydanie drukowanego czasopisma o grach w roku 2013 jest godne podziwu. Czy naśladownictwa? To się jeszcze okaże…

 

3 komentarze so far.

  1. Bartek Adel Vent napisał(a):

    Taka niszowa idea. Pewnie bardziej artystyczna niż dziennikarska. Widać, że przykładają dużą uwagę do design’u magazynu. Plus za to. Jestem jednak zdania, że z Internetem nie wygrają. Po prostu teraz funkcjonuję inna specyfika dostępu do wiadomości.

  2. Michał Ochnik napisał(a):

    Mała errata – redaktorem naczelnym jest Arkadiusz Bartnik, nie Bartłomiej Nagórski. Pozdrawiam.